Powrót po przerwie…

Czasem w życiu bywa tak, że wchodzimy w okres zatrzymania, retrospekcji i zawieszenia działań na rzecz kontemplacji i przewartościowania swoich poglądów, wzorców zachowań oraz motywacji… Zjawisko to znane jest od zarania ludzkich dziejów, dokładnie omówione przez psychologię a także pięknie zilustrowane przez dawnych magów, choćby na karcie taroka – wisielec…

Gość sobie wisi za nogę na gałęzi, na jego twarzy rysuje się lekki uśmiech, ręce ma założone za plecy i nie ma najmniejszego zamiaru zleźć z drzewa zanim nie poukłada sobie w głowie wszyskich swoich wahań i rozterek. Mówię o tym, nie dlatego, że mam ochotę zainteresować Was dawną magią czy kabałą ale po to by unaocznić , jak ważny jest proces poznawczy i rewizja przekonań we wszystkim co robimy w życiu. Myślenie nie boli a mimo to wielu z nas sprawia realną trudność zastosowanie go w życiu.

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że wszystkie moje konie mają jakiś problem…jak nie mentalny to fizyczny i tylko wiara oraz nadzieja motywuje mnie , a właściwie nas , bo moja siostra także w tym siedzi, do szukania rozwiązań.. Tym razem chciałabym podrzucić Wam pewien pomysł, który, choć w świecie sportu wyczynowego jest znany i  stary jak świat, nadal jest lekko niedoceniany  przez amatorów. Wszyscy wiemy, że po wysiłku fizycznym pojawia się zmęczenie, ból mięśni, dyskomfort, sztywność i inne. Wszyscy staramy się optymalizować diety naszych wierzchowców tak, by im nie brakowało składników niezbędnych do budowy mięśni, utrzymania homeostazy etc..Większość z nas korzysta z masażystów, akupunktury, terapii manualnej, solariów i innych… i w większości przypadków nasze działania przynoszą, przynajmniej zadowalający efekt..

A co jeśli nie przynoszą ?!……I to był właśnie Nasz podstawowy kłopot..Ból mięśni grzbietu utrzymywał się pomimo zastosowania wszystkich możliwych metod wspomagania i rehabilitacji…dramat. Kontrolne badania krwi wskazywały notorycznie na „podkliniczny mięśniochwat”, nie udawało się wyrównać tego żadnymi suplementami. No i właśnie wtedy należało ” zawisnąć na drzewie „…

Rozwiązanie przyszło jak zwykle przez „olśnienie”…i to nie moje.. za to poparte rzetelnym uzasadnieniem fizjopatologicznym zaistniałego stanu w ciele konia. Wcale nie jest powiedziane, że metoda rozwiąże Wasze kłopoty, ale jeśli ktoś, tak jak my, próbował już wszystkiego by poprawić stan muskulatury swojego wierzchowca i nadal jest w punkcie wyjścia to może warto zdecydować się na – olej.

Olej z ryb a konkretnie z łososia …Powodzenia ! Wysycenie tzw. NNKT następuje po ok 14-21 dniach, działa antyalergicznie, podnosi odporność, zwiększa podaż energii, jednak najważniejsze jest to , że działa przeciw zapalnie i dzięki temu zwiększa możliwości regeneracyjne tkanek.

100004330-normal

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s