Spisać na straty czy podejść holistycznie ?

 

Od 3 lat jestem właścicielką klaczy sp urodzonej w 2004 roku, która miała w swoim życiu przynajmniej 7 właścicieli..7 bo 5 osób jest wpisana w paszporcie konia a wiem, że poza nimi było ich jeszcze min dwuch. Klacz jest bardzo przyzwoita, państwowej hodowli ze stadniny w Posadowie. Ma dość dobry rodowód: Alabaster x Carbano i Nowalijka x Czamal. Ma także poprawny exterier, ładną maść i bdb ruch..no miała kiedyś bdb ruch bo dziś pozostał jedynie świetny kłus i stęp, o galopie nie ma co mówić gdyż klacz ma kłopot ze zgięciem w żebrach i pracą grzbietu co owocuje jedynie mechanicznym „kicaniem”.

Opowiadam o niej ponieważ ta klacz choć świetna, miała jak się domyślam marne życie z licznymi stresami co sprawiło, że nabyła kilka dysfunkcji ruchowych oraz psychicznych, które nie były bez znaczenia dla jej przydatności wierzchowej. Kiedy do mnie trafiła miała ok 200kg niedowagi i futro długości 15 cm – przypominała bardzie Jaka niż konia… Udało mi się ją odpracować i przy pomocy właściciela stajni, w której „mieszkamy” pięknie odpaść. Jednak nie wszystko dało się poprawić…pomimo dużej ilości pracy z ziemi, ćwiczeń poprawiających zgięcie boczne, ustępowań od łydki, lonżowania w przód w dół koń i tak pozostawał nieregularny zadem i „kicający” w galopie, nie mówiąc już o tym, że kompletnie nie przyjmował kontaktu i notorycznie klapał pyskiem.

Cała ta frustracja doprowadziła mnie do rozważań na temat „szukać przyczyny-leczyć czy sprzedać”. Poszukałam: Diagnostyka klasyczna nie wykazała żadnych nieprawidłowości poza sztywnością chodu i płaskimi kopytami ( a propos klacz miała tak płaskie kopyta jak łoś ). Kopyta, wiadomo, mądry kowal i rok czasu wystarczy by wróciły do normy. Ale co zrobić ze sztywnością chodu ?  Poszukiwania rozwiązania doprowadziły mnie do akupunktury i chiropraktyki i jako, że chiropraktyka wymaga praktyki postanowiłam sama nauczyć się akupunktury i skorzystać z pomocy już doświadczonej koleżanki po fachu, która sztukę „działania ręką” ma w jednym palcu!

W pierwszej kolejności wykonałam klaczy akupunkturę, zgodnie ze szczegółowym schematem na podstawie dokładnej diagnostyki. Użyłam punktów, których stymulacja rozluźnia mięśnie grzbietu oraz działa na staw biodrowy, krzyżowo biodrowy oraz obwodową część kończyny miednicznej. 24 godziny po sesji wzięłam klacz na lonże i oniemiałam z wrażenia! Kulawizna prawej zadniej kończyny zmniejszyła się o 80% ! Drugim zadaniem było skonsultować przypadek z dr Kuleszą – ona także stanęła na wysokości zadania i uruchomiła zablokowane stawy międzykręgowe kręgosłupa szyjnego, piersiowego oraz lędźwiowego u klaczy. Po trzech dniach lekkiego ruchu nagrałam porównawczą lonże: Efekt jest zdumiewający !

 

5 komentarzy

    • To bardzo precyzyjne pytanie, dziękuję. Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej poprzez wkłuwanie igieł lub inną formę stymulacji punktów akupunkturycznych odblokowuje się przepływ energii zyciowej Qi i krwi. Zestaw punktów do nakłucia oraz czas jednostkowy i liczbę sesji ustala się na podstawie diagnostyki zwierzęcia. W przypadku mojej klaczy diagnoza to wg zachodniej terminologii ( sztywność grzbietu odc. lędźwiowo – krzyzowego, kulawizna miednicznej lewej kończyny tzw. idiopatyczna – bez ustalonej przyczyny oraz brak zgięcia wdłużnego w linji żeber) wg terminologii TMC ( przewlekły Bi-Syndrom). Czas trwania i liczbe sesji ustala się indywidualnie. Po pierwszych kilku sesjach mięśnie grzbietu zaczęły pracować zgodnie z przewidzianym naturalnie wzorcem ruchu oraz ustąpiła kulawizna kończyny miednicznej. Klacz uruchomila zgięcie wzdłużne kłody.
      Prosze jednak zwrócić uwagę na to, że klacz została także poddana działaniom chiropraktycznym co odblokowało stawy międzykręgowe kręgusłupa i przywróciło normalne napięcie mięśni i ustawieni osi ciała.
      Zastanawiam sie, czy miała Pani wcześniej jakies doświadczenia z akupunkturą ?

      Polubienie

      • dziękuję za odpowiedź. Miałam kontakt – ale od innej strony:). Kiedyś bardzo interesowałam się medycyną chińską, uczestniczyłam w serii wykładów francuskiego lekarza, sporo czytałam i czytam. Mój mąż (ludzki lekarz) ukończył pełen kurs zajęć z prof. Garnuszewskim i stosował akupunkturę w praktyce. Także podstawy/zasady TCM znam. Czy wkłucia można zastąpić ultradzwiękami – więcej czasu na punktach? Nie znam żadnego akupunkturzysty końskiego, oprócz Lee Hollen, która jest praktycznie nieosiągalna. A mój koń bardzo ciężko rozluźnia się w galopie. Jest po masazu Mastersona..

        Polubienie

      • Miło mi to słyszeć 😉 i przyznam się szczerze, że zazdroszę trochę Pani Mężowi, że miał tę przjemność poznać Profesora. Zapraszam do kontaktu mailowego przez: catloc@wp.pl

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s