O kontuzjach na okrągło…

Jak łatwo popełnia się te same błędy i jak bardzo nie można wtedy cofnąć czasu…Pomimo, że jestem lekarzem weterynarii i niby ,,wiem” to i tak zdarza mi sie co jakiś czas zwyczajnie ,,pokpić sprawę” i to zwykle kiedy dotyczy ona moich koni.

Jazda konna i praca z koniem to nieustanne wsluchiwanie się w partnera, bierząca ocena sytuacji i wspólne przekraczanie barier końskiej fizyczności i to właśnie na tych barierach co jakiś czas każdy z nas się wykłada. Jedni to zauważają i mają refleksje..inni wogóle nie kojarzą faktu, że popełnili błąd. Czasem zazdroszczę tym drugim bo mi życie udowadnia za każdym razem, że błąd był mój i czasu już cofnąć się nie da !

Taka historia:

Mój koń Ubold zanim stracił jajka był samcem z własnym zdaniem, własnym terytorium i własnym rozumkiem, który nakazywał mu bronić swojej autonomii zębem i kopytem nawet jeżeli sprawa tyczyła się zwykłego wyjścia na paddock. Wychowanie młodego ogiera okupione zostało potem, nerwami i łzami i nie były to łzy szczęścia, że Ubold pojął wreszcie co to hierarchia w stadzie ale łzami rozpaczy, że podczas pracy z ziemi doznał kontuzji lewej strony obręczy barkowej z winy człowieka a nie ze swojej!

Kontuzja polegała na naderwaniu włókien mięśniowych mięśnia zębatego dobrzusznego klatki piersiowej co objawia się obrzękiem okolicy załopatkowej i kulawizną I stopnia o charakterze wykrocznym. Szczegółowo rozwinę ten temat w innym poście. Tymczasem należy wspomnieć, że schorzenie jest upierdliwe, lubi nawracać i calkowite wylecznie nie zawsze się udaje.

Nam się udało za pomoca terapii konwencjonalnej i niewielkiej magicznej sztuczki.. ale generalnie po miesiącu ogier Ubold został poddany kastracji i rozpoczął prace pod siodłem. Szczęście trwało sobie ponad półtora roku do czasu aż nie wpadlam na pomysł żeby nauczyć grubego konia ruchu stępa i kłusa hiszpańskiego… Nauczył się w 3 podejściach, pare powtórzeń i na kilka tygodni zapomnialam o temacie. W tym czasie zajęłam się skokami przez przeszkody.

Podczas jednego ze skoków po raz pierwszy Ubold przewrócil sie po lądowaniu – no zdarza się ..gruby koń, 60cm oxerek , miękkie podłoże..ok  Ale gdy po tygodniu od zdarzenia przewrócił sie po raz kolejny ze stępa po płaskim – zdziwilam się.. potem po raz trzeci razem leżeliśmy w zakręcie z wolnego kłusa ?! – Moja Pomoc ( zawodniczka dyscypliny skoków klasy GP) odmówiła prowadzenia lekcji..zaczęłam mysleć, że może to okres wzrostu Ubolda, może mu się zmienia równowaga, może siodło skokowe nie daje mi możliwości zbalansowania go, może źle działam ręką i puszczam wodze zaburzając mu równowagę…może to…może pstro i..Duupa – Nic mi do głowy nie przyszło.

Zmienilam skokówkę na ujeżdzeniówkę i zapomniałam o przewrotkach. Przyszledł taki dzień, że przypomniałam sobie o hiszpańskim kłusie – poćwiczyłam z Uboldem jeden dzień, byłam zachwycona, że ma taką świetną równowagę i wogóle i….na drugi dzień kon był kulawy. Wtedy jeszcze nie wpadlam na to, żeby te kulawiznę potraktować serio – myślę sobie a..naciągnął się – zdarza się . Dałam mu dzień przerwy, potem wsiadłam i bylo super. stęp – kłus – 2 koła galopu na każdą stronę i dość..mysle sobie. Kolejnego dnia wchodzę do boksu ze szczotką a gruby kon każe sie drapac za łopatką – sam się nastawia no to drapię i juz wtedy zwróciłam uwagę, że jast tam trochę za dużo ciała. Wsiadłam , zakłusowałam i mnie olśniło – koń kulawy! To jednak jest obrzęk…

Nie to, żebym od razu zachowała się jak na lekarza przystało ( boks, koniec owsa, leki p.zapalne) nie..kocham konisia – niech sobie chodzi po dworze, przecież jest taki spokojny. Był! przez jeden dzień, potem obrzęk był juz 2 x większy. Dopiero wtedy do mnie dotarło, że może jednak koniś nie mysli o tym , że go boli i nie będzie reki oszczędzał na paddock’u!

Boks, leki, nerwy, łzy i kolejny miesiąc z głowy..lament, że gruby koń się zapasie na samym sianie i że zanim zacznie tak biegac jak biegał to minie pół roku. Cóż, historia lubi się powtarzać do póty, do póki nie wyciągniemy z niej konstruktywnych wniosków.

Proces psucia stał się jasny – pierwsza kontuzja wyleczona ale miejsce słabsze, potem nadpsułam i pojawiały się nagle bóle powodujące potykanie się i upadki, potem popsułam kompletnie i zareagowałam za późno – znów leczenie od początku.

Związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniami bardzo często pozostaje dla nas niewidoczny dopóki historia się nie powtórzy – to troche jak z tym przerabianiem karmy wg wierzeń reinkarnistycznych – tyle razy się powtórzy aż zaczniemy widzieć i słyszeć a nie tępo patrzeć i dorabiać ideologie , że siodło, że niegrzeczny, że złośliwy..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s